Przejdź do głównej zawartości

Umil sobie wakacyjny czas na 5 sposobów.

Pomyślałam sobie, że może stworzę post, w którym przedstawię kilka moich sposobów na umilenie sobie czasu wakacyjnego. Nie będzie w tym wpisie niż odkrywczego. Większość sposób na pewno znacie. Aczkolwiek myślę, że będzie to miła odskocznia od moich opinii na temat książek. :)

1. Przy pikniku!
Przeważnie pikniki robię na kocu, jednak odkąd odkrywam pieniek wokół kamieni, to tak sobie przesiaduję z znajomymi. Pieniek służy za stolik, na stoliku zaś dajemy wszystko, co ze sobą przynieśliśmy: jakieś napoje, kanapki (np. z pasztetem Profi, który był ostatnio na promocji :D), czy inne smakołyki (czyt. słodycze).

Moje miejsce jest ciche i spokojne, więc czasem nawet sama się tam wybieram, by się wyciszyć, pomyśleć, zapomnieć o czasie i obowiązkach.

Taka chwila wytchnienia jest potrzebna każdemu z nas, więc ją polecam na sam początek. :)






2. Z książką. :)
Nie mogło zabraknąć książki.

Czy to w domu, czy na dworze, czy w podróży, na wycieczce - zawsze warto mieć ze sobą książkę, by móc przeczytać kilka stron.

Czytanie jest cudowne, pozwala przenieść się w czasie, w przestrzeni, a nawet pomiędzy światy, których raczej nigdy naprawdę nie odkryjemy.

Dobra książka to świetny umilasz czasu, który sprawia, że będąc sami, spotykamy... poznajemy innych (co prawda fikcyjnych, nierzeczywistych bohaterów, ale nawet z nimi można się polubić lub ich znienawidzić.)

3. Próbując nowych potraw.
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam próbować przepisów, których jeszcze nie robiłam. Mam wówczas jakby 2 w 1: zrobię coś nowego, a zarazem zjem coś smacznego (przeważnie, bo czasem coś mi nie wyjdzie).

Na początku wypróbowania przepisów nie zmieniałam w nich nic. Teraz zaś eksperymentuje. Dodaję czegoś więcej, czegoś mniej, zmieniam składniki, dokładam je... i przyznam, iż przeważnie dobrze na tym wychodzę.

Próbowanie nowych potraw ma też ten plus, że można odkryć składniki, z którymi na pewno człowiek się nie polubi: na przykład ja już nigdy w życiu nie zjem oliwek. :D

4. Planując, zbierając, szukając inspiracji...
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię robić kolekcje, zbierać inspiracje, prowadzić dziennik, kalendarz, bujo.

W czasie wolnym możemy choćby zacząć prowadzić dzienniczek sukcesów małych i tych dużych, co zaczęłam nie dawno robić. Albo słoik szczęścia - gdy mamy czas, możemy go ładnie udekorować, a później wrzucać do niego nasze wpisy z sukcesami, do których będziemy wracać, gdy nam będzie źle.

Możemy to zacząć przygodę z bullet journal, czyli takim spersonalizowanym kalendarzem. To my w nim decydujemy, co musi się w nimi znaleźć. To też forma planneru. W nim też można zrobić różne listy. Choć dużo lepszym pomysłem dla list jest oddzielny zeszyt (przynajmniej nie ma bałaganu :D).

Ogólnie notowanie swoich pomysłów uważam za coś fajnego, z czego możemy potem korzystać. :)

5. A może wieczór z SPA?
W nim zaś zrób to, na co zwykle nie masz czas. Długa kąpiel, maseczki, peelingi, dłuższe zadbanie o włosy, manicure i tak dalej...

Możesz spędzisz miło czas, dbając o swoją urodę. To zaś (jak wiadomo) odpręża.

Miło jest sobie popróbować kosmetyków, poleżeć dłużej w wannie, znaleźć czas na oddech.










Jak już mówiłam, wszystkie propozycje są na pewno Wam znane. Lecz pomimo tego mam nadzieję, że miło spędziliście tu czas. :)

Extra.

6. Rozwijając się.
 Czy to za pomocą poradników, w których znajdziemy sposoby na udane i szczęśliwe życie (heh). Czy poprzez rozwijanie talentów, które są nam dane. Czy nawet poprzez rozwijanie naszego hobby, albo uczenie się rzeczy, o których zawsze marzyliśmy.

To wszytko nie dość, że umili nam czas, to sprawi też, że coś z tak spędzonego czasu wyniesiemy. A poza tym... nie poczujemy, że zmarnowaliśmy czas (jeśli ktoś tak ma) czy że mogliśmy go wykorzystać lepiej.

Nauka, zmiana siebie, poprawa własnych cech czy próby wyeliminowania złych nawyków to sposoby na czas wolny, które pomagają nam się rozwijać, zmieniać. Czy nie warto znaleźć chwili na taki sposób spędzania wolnego czasu?




Pozdrawiam. :)

www.Profi.com.pl

Ten post bierze udział w akcji:
zBLOGowani.pl

Komentarze

  1. Uwielbiam pasztet, ale nie każdy. Teraz to mam ochotę na kanapkę z pasztetem pomidorowym :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O książce - "Demon luster"

Autor: Martyna Raduchowska
Wydawnictwo: Uroboros
gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction
Ilość stron: 416
rok wydania: 2018


Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to ci pamiątki przyniesie.
Tradycyjnie swoją przygodę z cyklem Szamanka od umarlaków rozpoczęłam od tomu drugiego. I choć przy lekturze przypuszczałam, iż mogło być coś wcześniej, to jednak wolałam lekturę poznać do końca, a później przekonać się, czy rzeczywiście było coś wcześniej.

Od razu mogę napisać, iż z całą pewnością przeczytam tom pierwszy. Zresztą, mogę też obiecać, że jeśli kiedyś powstaną tomy następne, to również je przeczytam. I zapewne też zakupię, bo Demon luster trafia do moich ulubieńców.

Główną bohaterką powieści jest Ida - młoda dziewczyna, która dopiero od niedawna jest szamanką od umarlaków. Od jak niedawna? Nie wiem, być może poznać wcześniejsze losy bohaterki, dowiem się tego. Jednak to aż tak ważne nie jest. Bo tu są akurat ważniejsze kwestie do omówienia.

Przede wszystkim bohaterow…

Dodatki do gazet #1 oraz zapowiedzi

Prawdziwym życiowym wyzwaniem jest szukanie promocji, tańszych rzeczy, konkursów czy dodatków. Robimy to w sklepach, buszując w internecie czy wchodząc do kiosków. Szukamy okazji.

Jedne z nich można znaleźć kupując ulubione lub mniej lubiane gazetki. Ja co jakiś czas będę pisać, co można znaleźć w kioskach. Niestety, na pewno nie będzie to wszystko, chyba, że czasem ktoś mi coś podpowie. :)

W dzisiejszym poście skupię się na gazetkach z książkami, ale znajdzie się też kilka z filmami oraz jedna z kalendarzem. Zapraszam.

O książce - "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu"

Autor: Anna Lange
Wydawnictwo: Sine Qua Non
gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction
Ilość stron: 448
rok wydania: 2016



(...) Jacob Snaith miał strasznego pecha. Przyjechać na białym koniu w celu ratowania księżniczki przed smokiem i najpierw natrafić na przebywającego u niej w gościnie złego czarnoksiężnika, a potem zostać razem ze smokiem wyrzuconym przez nią z zamku...
Clovis LaFay... Clovis LaFay... Clovis LaFay... - powtarzam niczym mantra po przeczytanej lekturze.

Chyba po raz pierwszy mogę powiedzieć, że w pełni zakochałam się w postaci fikcyjnej... i chcę go mieć za męża. Pokochałam Clovisa, ale ciężko go tak naprawdę nie pokochać.

Przenosimy się w czasie, do roku 1872. Wtedy to został otwarty nowy podwydział w policji zwany Podwydziałem Spraw Magicznych Londyńskiej Policji Metropolitarnej. W nim pracuje John Dobson, który ma siostrę Alicję Dobson. Do wydziału trafia również Clovis LaFay - człowiek niezwykle tajemniczy, ale przyciągający do siebie.

Polubiłam alternatywny …