Przejdź do głównej zawartości

Szczoteczka Oral B Genius 9000

Post, który miałam już zamiar napisać dawno, dawno temu. Ale ciągle coś wypadało.

Brak czasu, jakaś niechęć do tworzenia nowych postów na blogu sprawiły, iż post był jedynie w myślach, planach. Aż wreszcie nadszedł ten moment, że życie stało się odrobinę ciekawsze, zaś ja poczułam chęć do robienia rzeczy, które robić lubię, wręcz kocham.

Mam nadzieję, ze tylko ten wstęp jest taki bez ładu i składu. Bo mam wiele do powiedzenia na temat tej szczoteczki. Chciałabym też niczego nie pominąć i się nie pogubić w tym wszystkim. Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania na temat szczoteczki, piszcie w komentarzach. Z chęcią na nie odpowiem.


Od czego więc powinnam zacząć? Może od zawartości pudełka?

W opakowaniu znajdziemy:
- rączkę
- 4 różne końcówki czy też główki
- etui podróżnicze
- 2 ładowarki (jedna stworzona do podróży, druga do domu),
- uchwyt na telefon
- pojemnik na końcówki

Samo opakowanie również zachwyca. Ma chyba mały magnesik, przez który samo otwieranie i zamykanie pudełka wydawało się świetną zabawą.


Szczoteczka elektryczne Oral B Genius 9000 ma 7 trybów. Jeden z nich jest niewidoczny na rącze. Jest nim Daily Clean, czyli tryb czyszczenia codziennego. On jest standardowym trybem, czy przy włączeniu szczoteczki to właśnie ten tryb nam się uruchomi. Zmienić go możemy za pomocą strzałki dolnej.                                                                           Widoczne na rączce są tryby (od góry): Pro Clean (tryb dla nadzwyczajnego uczucia czystości) - tryb najgłośniejszy jak dla mnie i chyba najbardziej dokładny. Być może odnoszę takie wrażenie przez uczucie czystości, które miałam po jego użyciu.                                          Sensitive (tryb delikatnego czyszczenia) - można go porównać do szczoteczki sonicznej, o czym napiszę poniżej.                                            3D White (tryb wybielania) - przyznam, iż użyłam go dwa razy tylko dlatego, bo chciałam się przekonać jak on działa. Bowiem póki mam aparat ortodontyczny, nie chcę wybielać zębów. Ale na pewno będę go używać po zdjęciu aparatu (i może się pochwalę Wam na instagramie efektem przed i po)                                                                                   Gum Care (tryb pielęgnacji dziąseł) - jest rewelacyjny. Używam go często i teraz nie wyobrażam sobie mycia zębów bez tego trybu.

Tongue Clean (tryb czyszczenia języka) - również towarzyszy mi przy każdym myciu zębów. Zresztą aplikacja za każdym razem po umyciu zębów mi przypomina o czyszczeniu języka.

Instrukcja obsługi informowała, iż pełne naładowanie szczoteczki powinno wystarczyć na 12 dni regularnego 2 minutowego szczotkowania. Nie byłabym sobą, gdybym tego nie sprawdziła. I tak, wystarcza na 12 dni. Jednak wówczas od gdzieś połowy nie mogłam myć zębów z aplikacją. Bo ta szczoteczka jest naprawdę delikatna i po każdym myciu musi być bardzo dokładnie wysuszona. Ani kropelka wody nie powinna się znaleźć w jakiś szczelinach.                            Aby dokładnie wyczyścić i wysuszyć trzeba odwrócić rączkę do góry nogami i ją włączyć. Wówczas też można zauważyć jak wiele wody potrafi się ukryć w szczoteczce. Główki szczoteczki czyści się łatwiej.                                                     


Aplikacja!

1. Wykrywanie położenia.
Na początku jest krótka instrukcja i pytanie, którą ręką myjesz, szczotkujesz zęby? Później ustawiamy idealnie kamerkę i bierzemy się do roboty.
Szczerze: wykrywanie położenie dla mnie było dobrą zabawą na kilka razy. Jednak zdecydowanie bardziej wolę myć zęby z timerem, w którym widzę, na jakiej części zębów mam się skupić. Bardziej wówczas skupiam się na swoich zębach niż na aplikacji. Na nią tylko zerkam, by być pewnym, że jestem przy dobrej części. 
Ach, no i jeszcze intensywna pielęgnacja. Choć to dodatkowa opcja, to nie wyobrażam sobie bez niej mycia zębów. Dzięki intensywnej pielęgnacji mam dodatkowe 50 sekund mycia, w których skupiam się na tych częściach zębów, z którymi mam problem (czuję, że mam problem).
2. Mycie zębów z szczoteczką
Po każdych 20 lub 30 sekundach (w zależności od ustawień) szczoteczka daje sygnał do zmiany strony mycia zębów. Lecz też na aplikacji pokazuje się, gdzie w danej chwili mamy myć zęby. Po myciu zębów zaś aplikacja przypomina o czyszczeniu języka, nitkowaniu i płukaniu ust. Klikamy wówczas "zrobione" bądź też pomijamy, jeśli daną rzeczą nie chcemy się zająć. Gdy zrobimy wszystko, pojawia się uśmiechnięta buźka i krótka pochwała typu "świetna robota" i statystka. Możemy też w aplikacji wrócić do statystki, by sprawdzić, jak nam idzie. 
3. Osiągnięcia.
W aplikacji możemy zdobywać też osiągnięcia jak w przypadku różnych gier. Chyba to sprawiło, że naprawdę pokochałam aplikacje. Bo wiecie, fajnie jest zdobyć jakieś osiągnięcie. Najłatwiej o pierwsze "doświadczony użytkownik" :D
4. Programy.
 W aplikacji możemy ustawić tryby, zablokować je, ale również wybrać odpowiedni dla nas program. Programów jest pięć: świeży oddech, zwalczanie płytki nazębnej, wybielania, zdrowe dziąsła, pielęgnacja ortodontyczna. Każdy program ma do wyboru czas trwania. One są różne w zależności od danego programu, na przykład świeży oddech jest na 5 dni lub 2 tygodnie, ale już pielęgnacja ortodontyczna na 8 tygodni lun 3 miesiące. 
5. Problemy.
Z aplikacją jest jeden zasadniczy problem. Nie zawsze się łączy z szczoteczką. U mnie wynikało to z faktu, że początkowo nie wiedziałam, iż rączka musi być dokładnie osuszona z wody. Gdy wreszcie doszłam do tej rewelacji (po różnych próbach i błędach), nie miałam już problemy z połączeniem szczoteczki z aplikacją.  




Teraz może czas na końcówki. Na końcu zaś porównanie szczoteczki Oral B Genius 9000 z szczoteczkami, którymi wcześniej myłam zęby.

Najpierw końcówki, które nie zaleca się używać przy aparacie ortodontycznym. Są to (od lewej) końcówka Oral B Floss Action, która pomaga usuwać płytkę nazębną, bo sięga głęboko do przestrzeni międzyzębowych i końcówka 3D White, która usuwa przebarwienia i wybiela zęby. Niewiele mogę o nich powiedzieć, bo ich nie używałam. Uznałam, że lepiej słuchać zaleceń i dokładnie czytać instrukcje, niż później mieć jakiekolwiek problemy. Choć przyznam, iż kusi mnie końcówka Oral-B Floss Action i nie jestem pewna, czy z ciekawości jej nie użyję.

Od lewej:
1. Końcówka Oral-B Senstive. Używałam jej na początku i wciąż jestem zachwycona. Jest delikatna dla zębów i dziąseł, lecz i tak świetnie czyści zęby. Nic przy nie nie jest podrażnione. Po umyciu z jej udziałem czuć, że zęby są dokładnie umyte. :). Muszę też przyznać, iż używają jej i trybu Sensitive miałam wrażenie, iż używam szczoteczki sonicznej, więc mogę powiedzieć, iż Oral-B Genius 9000 dorównuje mojej szczoteczce sonicznej. 
2. Końcówka Oral-B CrossAction. Używam jej od trzech dni. Fajnie i bardzo dokładnie czyści, lecz czasem podrażnia miejsca, które mam wrażliwe. 
Moim ulubieńcem jest jak na razie końcówka Sensitive, choć powoli przekonuję się też do CrossAction.

A teraz krótko porównanie szczoteczek:
Na początek Oral B Genius 9000 vs Philips Sonicare czyli szczoteczka elektryczna vs soniczna. 
Nie powiem, że Philips Sonicare jest delikatniejszą opcją, bo tryb delikatny Genius 9000 i końcówka Oral-B Sensitive na pewno zadowoli każdego użytkownika szukającego szczoteczki delikatnej (i bojącego się o swój aparacik ortodontyczny :D ). Ale faktem jest, że moja szczoteczka soniczna pracuje ciszej niż genius 9000 (plusik dla sonicznej). Jest również bardziej wytrzymała. Na Genius 9000 trzeba dmuchać i chuchać. Bardzo na ją uważam, podczas gdy Phips Sonicare jest hmm... mocniejsze. Człowiek nie boi się, że ją popsuje, że coś się stanie. Trybów akurat więcej ma elektryczna. Lecz uczciwie mówiąc, na pewno są na rynku szczoteczki soniczne, które trybów mają więcej niż 2. Ja po prostu chcę porównać szczoteczkę elektryczną Genius 9000 z tym, co posiadam w domu. Zatem padło na Philips Sonicare.  Zdobywanie osiągnieć i mycie z aplikacją jest dużym plusem szczoteczki elektrycznej, więc tu plusik idzie w kierunku szczoteczki Oral B Genius 9000. Chyba na rynku nie ma drugiej szczoteczki, którą można by było używać razem z aplikacją na telefon. Ale jaki to krok naprzód... :) No i okrągła główka - bardziej mi odpowiada niż taka zwykła. Choć naprawdę polubiłam obie. Każdą z nich innego powodu. I naprawdę trudno mi powiedzieć, że Genius 9000 wygrywa to porównanie. 

Szczoteczka elektryczna Oral-B Genius 9000 vs zwykła szczoteczka Colgate (miękka) 
Wygodniejsza jest zwykła, bo mniejsza, łatwiej mieści się w dłoni. Nie trzeba też się bawić w ładowanie. Szczoteczkę zwykłą zawsze można użyć, w każdej dosłownie chwili. Ale ta zabawa z elektryczną jest dużo fajniejsza. :D

Jeśli chodzi o mycie, to zdecydowanie dokładniej myję zęby gdy używam Genius 9000. Przynajmniej takie mam wrażenie. No i ta pewność, że nie dociskam szczoteczki za mocno jest największym atutem Genius 9000, którego nie znajdę myjąc zęby zwykłą szczoteczką. Zatem tutaj zdecydowanie lepsza jest szczoteczka elektryczna Oral-B Genius 9000.  

Prawdą jest, że porównując szczoteczki, zdecydowanie ważniejsze jest ich użycie. Dokładność, pewność, że zęby myje się dobrze. W przypadku szczoteczki Oral-B Genius 9000 jestem pewna, że moje zęby są umyte dokładnie i czuję, że są czyste. 






Za przetestowanie dziękuje Everydayme



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przedłużyć lato....

Zanim przejdę do głównego tematu, na początek się pochwalę. Dostałam się do kampanii Le Petit Marseillais i miałam przyjemność testować żel pod prysznic o zapachu truskawki.

Poza testowaniem i dzieleniem się z opinią, na testerki były przygotowane zadania. Jednym z nich jest opisanie na blogu, w jaki sposób radzę sobie z przemijającym latem. Pomyślałam, że zrobię to razem z krótką opinią o produkcie.

Zacznę jednak od głównego tematu, czy co robię, by przedłużyć lato.


#1 Zimne napoje, ciepłe lody i mój słodki kubek - słoik.
Mój słoik - kubek zdecydowanie kojarzy mi się z latem. Dlatego też jeszcze do tej pory piję w nim, by poczuć letnie, wakacyjne wspomnienia. Zdecydowanie to mój sposób nr jeden na przedłużenie lata.

#2 Książki.
Uwielbiam czytać, co widać zresztą na blogu. Dlatego też w taki sposób również przedłużam sobie lato. Po prostu wybieram lektury, których akcja rozgrywa się w ciepłych porach roku lub na ciepłych kontynentach. Już samo czytanie sprawia, że jest mi cieplej i w w…

O książce - "Przeklęta laleczka"

Autor: Ewa Rajter
Wydawnictwo: Jaguar
gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Ilość stron: 290
rok wydania: 2016




Czasem, wędrując przez cudze życie, można się dowiedzieć czegoś o sobie.


Meksyk - państwo, które chyba każdy kojarzy z seriali, filmów. To tam rozgrywa się akcja książki Ewy Rajter.

Głównymi bohaterami są Polacy, którzy w jakiś niesamowity sposób wplątują się w pełną akcji i intryg przygodę.

Miejsce: hotel Camino Real w Cancun. Tam mieszkają wszyscy bohaterowie. Tam też ginie jedna turystka.

Jest też Mario Rodriguez - z pozoru skomplikowany człowiek, który przez jednych uważany jest za gangstera, przez innych za biznesmena. Bardzo łatwo już na początkowych stronach odkryć, kim on jest tak naprawdę.

Tak naprawdę w powieści poznajemy historie kilku bohaterów.

Agata jest dziennikarką, która ma przeprowadzić wywiad z pewną biznesmenem. Taa,z Mariem. Poza Agatą jest jeszcze jej zespół, który pomaga w wywiadzie, czyli gość od kamery, kierowca, tłumacz. Każdy z nich jest inny. Jedna…

Dodatki do gazet #2

Pierwotnie posty z cyklu "dodatki do gazet" miały być pisane raz na tydzień. Jednak w tym tygodniu muszą pojawić się dwa takie posty, bowiem na pierwszy raz nie dałam rady wszystkiego dopisać. Dlatego dzisiaj jeszcze kilka gazet z dodatkami, podzielonymi jak wczoraj tematycznie.