Przejdź do głównej zawartości

O książce - "Na szczycie"

Autor: K.N. Haner
Wydawnictwo: Novae Res
gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ilość stron: 794
rok wydania: 2015



Czy da się opisać tęsknotę za ukochaną osobą? Można spróbować ale nikt kto tego nie doświadczył, nigdy tego nie zrozumie. Jak oddychać, gdy nie ma przy tobie najważniejszego składnika twojego tlenu? Jak budzić się rano, gdy nie ma najważniejszej części twojego dnia? Jak zasypiać, gdy nie ma przy tobie najlepszego czynnika dobrych snów?

Muszę się przyznać, iż nie czytam powieści erotycznych. "Na szczycie" jest moją drugą, przeczytaną książką z tego gatunku. I, o ile poprzednia pozytywnie mnie zaskoczyła, tak ta pozostawiła mnie w poczuciu zagubienia, bo naprawdę nie mam pojęcia, co mam sądzić o tej książce.

Zaczęło się nieźle. Prosty język, nawet wciągająca fabuła. Bohaterowie, którzy mają potencjał. Lecz później zaczęło się robić dziwnie...

Niektóre wątki były śmieszne. Po prostu śmieszne, choć chyba miały być tragiczne, bądź choć trochę smutne. Choć jej większą wadą jest nuda, która spowodowana jest ciągłymi powtórkami, czyli powtarzaniem różnych wątków.

Główną bohaterką powieści jest Rebeka. Dziewczyna, która przyjechała do LA z małego miasteczka i miała wielkie marzenia. Mieszka ona z najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka człowieka, który może odmienić jej życie. Od tego momentu życie Rebeki zmienia się całkowicie.

Książka jest zdecydowanie za długa. W pewnym momencie miałam jej po prostu dosyć. Kilkakrotnie miałam ochotę ją porzucić na rzecz innych lektur. Szczególnie, gdy zaczęła mnie irytować Rebeka.

Przyznam, iż spodziewam się jakiejś wiedzy po dziewczynie, która pracuje w nocnym klubie go-go jako striptizerka. Lecz nie... Nasza Rebeka wydaje się dziewczyną, która jest niewinna, dopiero poznaje erotyczny świat. Ale jej naiwność nie jest słodka, lecz właśnie irytująca. Ilość wypadków, która spotyka Rebekę również nie sprawia, iż się przekonuję do tej bohaterki. Ba, nawet nie jest mi jej szkoda. W pewnym momencie nawet ciekawiło mnie tylko, co autorka wymyśliła dla swej głównej bohaterki.

Nie widziałam też "chemii" między Reb a Sedem. Oni się niby kochali, a ja tego nie czułam. Nie tak jak w przypadku innych powieści, w których czuję miłość od chwili się jej pojawienia. W ogóle miałam problem z relacjami bohaterów.

Sed też mnie irytował. Taki "pan idealny", któremu daleko było do idealności. Jego definicja zdrady budzi mój pusty śmiech. Zaś jego wybuchy złości sprawiłyby, że już dawno uciekłabym od takiego faceta.

Strasznie denerwowała mnie ocena chłopaków z zespołu byłej dziewczyny Seda. Porównania Reb i Kary również nie były przyjemne. Ale to pewnie dlatego, bo nigdy nie wierzę, iż tylko jedna strona była największym złem. Szczególnie, gdy opinie o tej złej znamy ze strony osób, które też nie do końca zachowują się fair.

Zakończenie też nie przypadło mi do gustu. Chyba to miał być happy end. Przewidywalny, aczkolwiek dla mnie Reb powinna otrzymać inny koniec swej historii.

Podsumowując:
Dla mnie ta pozycja okazała się męcząca. Momentami nudziłam się, przeważnie, gdy wiedziałam, co się za chwile wydarzy, bo prawie to samo wydarzyło się już wcześniej. Niektóre wątki budziły mój śmiech. Przy niektórych zastanawiałam się, dlaczego to jeszcze czyta. A przy zakończeniu się rozczarowałam, choć na nie naprawdę liczyłam.

Jednak muszę przyznać, iż książka ta nie jest też tragiczna. Ma też swoje mocne strony. Czasem sprawia, że się śmiejesz razem z bohaterami (wtedy, gdy powinieneś), czasem też naprawdę wciąga i sprawia, że się zapomina o rzeczywistości. Dlatego też mam problem z tą książką, gdyż są fragmenty, które sprawiają, iż myślę o niej samymi negatywami, ale są również fragmenty, które czytało mi się naprawdę przyjemnie i widziałam w nich potencjał na naprawdę dobrą książkę.

 Akcja: 4/10
Fabuła: 5/10
Bohaterowie: 4/10
Jakość wydania: 5/10

Moja ocena: 5/10

K.N. Haner - pseudonim polskiej autorki powieści dla kobiet. Urodzona 21 października 1988 w Ciechanowie.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O książce - "Wszechświat w twojej dłoni"

The Universe is in Your Hand

Autor: Christophe Galfard
Wydawnictwo: Otwarte
gatunek: nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
Ilość stron: 400
rok wydania: 2017

Wszystkie ciężkie atomy, z jakich składa się Ziemia, wszystkie atomy potrzebne do życia, wszystkie z jakich zbudowane jest nasze ciało, powstały kiedyś we wnętrzu gwiazdy. Wciągasz je do płuc, kiedy oddychasz. Gdy dotykasz swojej albo czyjejś skóry, dotykasz gwiezdnego pyłu.
Dawniej zaczytywałam się w literaturze popularnonaukowej. Uwielbiam książki, w których mogłam znaleźć coś, czego jeszcze nie wiedziałam. W tamtym okresie też zaczytywałam się w magazyny popularnonaukowe. Później o nich zapomniałam. Teraz zaś żałuję, gdy poznałam "Wszechświat w twojej dłoni" żałuję, że zrobiłam sobie długą przerwę od tego typu literatury.

Książka ta jest skierowana dla zwykłego odbiorcy, który nie musiał wcześniej interesować się fizyką czy matematyką. By ją zrozumieć wystarczyła wyobraźnia i wiedza na podstawowym poziom…

O książce - "Zew krwi"

The Call of the Wild

Autor: Jack London
Wydawnictwo: Zielona Sowa
gatunek: Literatura dziecięca
Ilość stron: 91
rok wydania: 2004

Musi zwyciężyć lub być zwyciężonym, a litość jest tylko dowodem słabości. Litość nie istniała w czasach pierwotnych. Uważano ją za strach, a strach prowadził do śmierci. Zabić lub być zabitym, pożreć lub być pożartym- to było prawo.
Myślałam, że będzie to opowieść lekka, podobna do "Był sobie pies" czy "Mój przyjaciel Hachiko". Lecz się pomyliłam. "Zew krwi" choć niewielka, jest ciężka i to nawet nie pod względem czytania (lekko się ją czyta), lecz bardziej pod względem myślenia, bo ta książka wymaga przemyślenia.

Głównym bohaterem jest pies o imieniu Buck. Do pewnego momentu wiezie on szczęśliwe życie w Dolinie Santa Clara. Zaś po traumatycznym porwaniu jego los jest o wiele cięższy.

Jack London zrobił świetne wprowadzenie do faktycznej historii. Opowieść o życiu Bucka przed Alaską jest naprawdę ciekawa i przyjemna. Tą część cz…

O książce - "Cienie"

Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Ilość stron: 480
rok wydania: 2018




Matki tak po prostu mają. Strach o dziecko pojawia się, kiedy po raz pierwszy słyszą krzyk niemowlęcia i towarzyszy im już zawsze. W dobrych chwilach tkwi gdzieś w najciemniejszych zakamarkach mózgu przykryty grubym dywanem pogodnych myśli i tli się ledwo, ledwo. Nigdy jednak nie gaśnie i niewiele potrzeba, by wybuchnął jasnym, gorącym płomieniem.

Wstyd przyznać, lecz jest to moja pierwsza książka z cyklu:  Jakub Mortka. Nie miałam okazji spotkać się wcześniej z tą serią. Nad czym teraz ubolewam i obiecuję kiedyś nadrobić moje braki.

Nie myślałam, że Cienie przypadną mi do gustu. Raczej byłam przekonana, że książkę przeczytam, zaś później szybko o niej zapomnę. Byłam pewna, iż nie będzie to lektura z cyklu "nie mogę się od niej oderwać". Teraz mogę przyznać, że się myliłam w każdej z tych kwestii. Od książki nie mogłam się oderwać. Lekturę przeczytałam sz…