Przejdź do głównej zawartości

Rok z pozytywnikiem #12

Kwiecień, a ja postanowiłam sobie trochę zmienić plan. Koniec co piątkową serią, bo w sumie obojętne, czy rok z pozytywnikiem będzie idealnie co tydzień, czy też raz w tygodniu, ale wtedy, gdy mi to będzie pasowało. Lepiej przecież, by najpierw pojawiały się recenzje, a później moje efekty pracy z pozytywnikiem.

Jacie, jak ja lubię kwiecień. Mam nadzieję, że i on mnie lubi i przyniesie kilka pozytywnych zmian. Niedługo pojawi się też podsumowanie marca. Nie podam dokładnej daty, bo sama nie jestem pewna kiedy uda mi się napisać post.

25.03.2017 r.
Precz z uporem! Czas na pierwsze kroki...

Myślę, że zadanie z uporem najlepiej sprawdzić przy konfliktach z osobami. Mam kilka osób, z którymi się poróżniłam. Oni pewnie mają coś za złe mnie, ja im. Więc muszę od tego zacząć. Później być może pojawi się coś innego, co mogę zrobić, gdy zapomnę o uporze. Być może zapomnienie o uporze pomoże on mi osiągnąć moje cele. :)

26.03.2017 r.
Przeszłość to przeszłość. Przyszłość to przyszłość.

Jeśli w przeszłości coś mi nie wyszło, nie znaczy, że przyszłości mi też ta rzecz nie wyjdzie. W końcu jestem starsza, mam obrany kierunek, czy też cel, więc może też mam więcej zapału i pewności tego, co muszę zrobić, by cel został wykonany.

27.03.2017 r.
"Mam prawo być taka, jaka jestem, o ile liczę się z innymi" - zdanie do zapamiętania.

W sumie to oczywiste, ale zawsze się zastanawiam, czy coś mi wypada zrobić. Za bardzo przejmuję się innymi. A przecież chodzi o to, by innym nie zrobić krzywdy z tym, co chcę zrobić. Muszę się liczyć innymi, ich uczuciami, lecz najważniejsze jest to, co ja czuję, i co chce robić. Chyba to nie ma sensu. ;)

28.03.2017 r.
Nie porównywać się z innymi na swoją niekorzyść? Ale czasem przynosi to efekt... choć częściej mnie dołują te porównania, więc chyba jest w tym trochę racji, by się nie porównywać na niekorzyść.

29.03.2017 r.
Nie komplikować sobie życia bardziej niż to konieczne. Niby proste. Ale czy naprawdę... bo ja chyba sobie życie komplikuje nieświadomie. Choć wydaje mi się, że próbuję go upraszczać. Sama nie wiem...

30.03.2017 r.
"Mam prawo być szczęśliwy i mam na to duży wpływ" - oj, to zdanie będę sobie często powtarzać. Nie tylko dziś.

31.03.2017 r.
Nie jestem pewna, czy w tej radzie chodzi o prezenty, czy o to, co dostałam od losu. Bo jeśli o prezenty, to cieszę się z każdego i w każdym odnajduję coś, co sprawi mi uśmiech na twarzy. Nie uważam bym to, co nie chciałam uważałam za gorsze, zaś to co chciałam za lepsze. Bo czasem coś niechcianego okazuje się bardzo chcianym (tylko jeszcze nie odkrytym).

Zaś jeśli chodzi o los, czy życie. Cóż, mało kiedy otrzymałam od losu coś, co by było prawdziwym prezentem. Raczej zawsze jakieś kłody się pojawiają.

KWIECIEŃ

01.04.2017 r.
Powolny dzień. Dziś robię wszystko wolniej. Tylko, czy dam radę jeść wolniej niż jem? Bo chodzić na pewno dam radę, choć będzie to wówczas żółwie tempo. ;)
Ale wolniej czytać to nawet dziś nie zamierzam! Chyba, że dziś czytanie sobie całkiem odpuszczę?

02.04.2017 r.
Proste. Daje, dostaje. Nie ma nic za darmo. No i nie można tylko brać. W sumie głupio człowiek czułby się tylko biorąc. Czasem trzeba coś dać w prezencie. Czasem trzeba pomóc. Czasem też trzeba zgodzić się na pomoc, gdy nie można ogarnąć swojego życia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Umil sobie wakacyjny czas na 5 sposobów.

Pomyślałam sobie, że może stworzę post, w którym przedstawię kilka moich sposobów na umilenie sobie czasu wakacyjnego. Nie będzie w tym wpisie niż odkrywczego. Większość sposób na pewno znacie. Aczkolwiek myślę, że będzie to miła odskocznia od moich opinii na temat książek. :)

1. Przy pikniku!
Przeważnie pikniki robię na kocu, jednak odkąd odkrywam pieniek wokół kamieni, to tak sobie przesiaduję z znajomymi. Pieniek służy za stolik, na stoliku zaś dajemy wszystko, co ze sobą przynieśliśmy: jakieś napoje, kanapki (np. z pasztetem Profi, który był ostatnio na promocji :D), czy inne smakołyki (czyt. słodycze).

Moje miejsce jest ciche i spokojne, więc czasem nawet sama się tam wybieram, by się wyciszyć, pomyśleć, zapomnieć o czasie i obowiązkach.

Taka chwila wytchnienia jest potrzebna każdemu z nas, więc ją polecam na sam początek. :)






2. Z książką. :)
Nie mogło zabraknąć książki.

Czy to w domu, czy na dworze, czy w podróży, na wycieczce - zawsze warto mieć ze sobą książkę, by móc przeczytać…

O książce - "Ogarnij swój dzień"

Autor: Karina Sęp
Wydawnictwo: Oficynka
gatunek: poradniki
Ilość stron: 198
rok wydania: 2016



Marzenia, ich spełnianie i życie w sposób, jaki sobie wymyśliłam kiedyś i wciąż wymyślam, modyfikuję i realizuję, dodaje mi skrzydeł i powoduje, że ciągle mi się chce.
Następny poradnik, który wpadł w moje ręce. I o którym mogę napisać kilka słów.

Lubię poradniki. Te dobre, te gorsze i te złe. Z prawie każdego można coś znaleźć dla siebie, a jeśli jakiś poradnik jest zły, to można dodać na jego temat opinię w cyklu "tego nie kupujcie! To jest złe".

"Ogarnij swój dzień" jest poradnikiem, który ma za zadanie pomóc w zaplanowaniu dni. W książce znajdziemy pewną rzecz, tekturkę, która może służyć za zakładkę. Tekturka ta zwana jest mapą planów - mapą działań. Na jednej jest stronie jest 9 kwadracików, w których są poszczególne grupy np. na środku jest "Moi bliscy, mój dom, mój dzień, moje życie" albo u góry po lewej stronie: "porządek, przestrzeń, przeźroczystoś…

O książce - "Zew krwi"

The Call of the Wild

Autor: Jack London
Wydawnictwo: Zielona Sowa
gatunek: Literatura dziecięca
Ilość stron: 91
rok wydania: 2004

Musi zwyciężyć lub być zwyciężonym, a litość jest tylko dowodem słabości. Litość nie istniała w czasach pierwotnych. Uważano ją za strach, a strach prowadził do śmierci. Zabić lub być zabitym, pożreć lub być pożartym- to było prawo.
Myślałam, że będzie to opowieść lekka, podobna do "Był sobie pies" czy "Mój przyjaciel Hachiko". Lecz się pomyliłam. "Zew krwi" choć niewielka, jest ciężka i to nawet nie pod względem czytania (lekko się ją czyta), lecz bardziej pod względem myślenia, bo ta książka wymaga przemyślenia.

Głównym bohaterem jest pies o imieniu Buck. Do pewnego momentu wiezie on szczęśliwe życie w Dolinie Santa Clara. Zaś po traumatycznym porwaniu jego los jest o wiele cięższy.

Jack London zrobił świetne wprowadzenie do faktycznej historii. Opowieść o życiu Bucka przed Alaską jest naprawdę ciekawa i przyjemna. Tą część cz…