Przejdź do głównej zawartości

O książce - "Zmierzch"

Twilight

Autor: Stephenie Meyer
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
gatunek: Literatura obyczajowa i romans
Ilość stron: 367
rok wydania: 2016




Jeśli możesz żyć wiecznie, to musisz wiedzieć po co żyjesz.

Dawno temu (może nie tak dawno?) oglądałam film pod tytułem "Zmierzch", który nie urzekł mnie tak, bym chciała przeczytać książkę. Szczerze... to w ogóle mnie nie urzekł. Ot, nijaki film, który leci w tle innych zajęć...

Od tamtej pory minęło trochę czasu, a ja wygrałam "Życie i Śmierć" Stephenie Meyer, który jest "Zmierzchem" opowiedzianym na nowo (według okładki). Ale z drugiej strony książki był "Zmierzch". Pomyślałam wówczas, że by lepiej ocenić "Życie i śmierć", najpierw przeczytam "Zmierzch". Być może to był błąd, o czym powiem, pisząc o "Życiu i śmierci". Nie mniej jednak teraz mogę śmiało zacząć pisać swoją krótką opinię o "Zmierzchu".

Choć szczerze mi się nie podobał, to jednak dobrze mi się go czytało (plus). Naprawdę pod względem czytadła dla nastolatków, jest to dość dobra pozycja. Owszem... język momentami jest po prostu zły. Jednak pomimo tego brnęłam dalej. Chciałam brnąć dalej.

Bohaterowie.
Muszę przyznać, iż filmowa Bella jest bardziej "drewniana" niż książkowa. Choć irytująca jest tak samo.

Bella to tak dziewczyna, która nie potrafi chodzić, ciągle wpakowuje się w kłopoty i zakochuje się w wampirze. Tak w skrócie.

Edward też jest irytujący, więc pod tym względem do siebie pasują. Najbardziej mnie w nim irytowało to, że "musisz się mnie bać, Bello...", "jestem straszny, Bello", "jestem potworem, Bello", "nie powinniśmy się spotykać, Bello." Zatem skoro jest taki straszny i nie powinni się spotykać, to nie powinien robić coś w tym kierunku? Nie wiem... unikać jej, udawać, że nie istnieje. Cokolwiek, co by znaczyło, że naprawdę uważa się za niebezpiecznego i nie chce stawiać Belli w nieciekawych sytuacjach? Poza tym świeci w słońcu - to mnie będzie chyba zawsze, zawsze, zawsze najbardziej irytowało. Wampiry świecące w słońcu (brrr). To już wolę ewolucję, w której układ wampirów "polubił" słońce, że się tak wyrażę.

Miłosna historia tej dwójki byłaby jedną z wielu, w których popularny czy też najpiękniejszy chłopak zakochuje się w zwykłej dziewczynie, gdyby nie fakt, że jest wampirem. To dodaje smaczku i chyba to sprawiło, że książka odniosła sukces.

Ostatnio widzimy, że potwory z przeszłości są wybielane. Nie budzą już strachu, grozy, bo choć powinny być straszne, są tak naprawdę zwykłymi ludźmi z extra mocami. Trochę to smutne, że one znikają z naszego życia, a raczej ewoluują do łagodniejszej i piękniejszej formy. Taka luźna refleksja.

Wydaje mi się, że jestem dość otwartą osobą na pomysły nt. wampiryzmu. Wiele potrafię zaakceptować (poza świeceniem w słońcu). Zawsze też cenię, gdy wampir przechodzi na dietę, w której nie musi polować na ludzi. Niemniej jednak wampiry z powieści mnie od siebie odpychały.

Za to muszę przyznać, iż wątek z wilkołakiem (Jacobem) przypadł mi do gustu. Z tego, co pamiętam, w filmie od razu zrobili z tego trójkąt. Zaś w książce relacja Bella - Jacob mi się podobała, bo byli tylko przyjaciółmi. Być może po prostu przejadły mi się wszelkie trójkąty w książkach i filmach dla młodzieży, więc dlatego ta relacja tak bardzo mi się spodobała. Aż ciekawa jestem jak to się dalej potoczyło.

Nie podobały mi się relacje Belli z rodzicami. Pretensje, że do ojca musi zwracać się "tato" zamiast "Charlie". Serio, to takie dziwne, że do tatą, z którym utrzymywała kontakt wcześniej nie powinna zwracać się po imieniu?

Z mamą też wydaje mi się, że Bella miała dziwne relacje. Znaczy to całe twierdzenie, że ona musi się opiekować zdrową matką, która jest po prostu nadopiekuńcza...

Ale ogólnie muszę przyznać, iż jako czytadło, książka się doskonale sprawdza. Mamy romans, miłość. Mamy trochę niebezpieczeństwa. Zakończenie nawet nawet. No cóż... przyjemnie to się czytało (o dziwo). A muszę przyznać, iż bałam się "Zmierzchu". Niepotrzebnie, bo czytałam w swoim życiu o wiele gorsze książki.

Akcja: 6/10
Fabuła: 6/10
Bohaterowie: 6/10
Jakość wydania: 5/10

Moja ocena: 6/10

Stephenie Meyer - autorka sagi Zmierzch złożonej z czterech tomów: Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie, Przed świtem. W 2015 pierwszy tom sagi doczekał się nowej wersji zatytułowanej Życie i śmierć. Uznaniem czytelników cieszy się także niezwiązana z sagą powieść Intruz.



Komentarze

  1. Mam już za sobą całą sagę Zmierzch i ogólnie podobała mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to może sięgnę po następne tomy. :)

      Usuń
  2. Ja obejrzałam wszystkie części "Zmierzchu", jednak pomimo że książkę mam na półce - nie sięgnęłam po nią. Po Twojej recenzji przyznaję Ci rację; "Zmierzch" byłby/jest dobry jako czytadło, a w filmie relacja Belli i Edwarda jest sztywna :D. Ale pomimo to, polecam Ci obejrzeć/przeczytać do końca, może potem Ciebie naprawdę wciągnie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację. Na pewno spróbuję sięgnąć po następne tomy. :)

      Usuń
  3. Ja czytałam sagę "Zmierzch" jeszcze w gimnazjum i byłam tym podjarana. Najbardziej podobało mi się "Zaćmienie".
    Jeśli chodzi o filmy, to już sporo później widziałam chyba pierwszą część i to było naprawdę tragiczne. :P
    Nie pamiętam kiedy, ale sięgnęłam po "Zmierzch" ponownie i odkryłam, że to dość kiepska książka. :D Albo to to, że byłam starsza, albo to, że już nie byłam tak wciągnięta, bo znałam zakończenie. Zaczęłam zauważać żenujące momenty, powtarzające się dialogi i byłam troszkę zażenowana, że tak mi się wcześniej podobało. :P
    ~Wer

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to fakt. Filmy są o wiele gorsze od książek. Teraz jak mam porównanie "Zmierzchu" - książki a filmu to widzę, iż filmem zrobili dużą krzywdę.

      Usuń
  4. Oglądałam film, był dla mnie średni, ale na książkę bym się nie zdecydowała, wiesz:-) Umiesz oddzielić to, co czytasz od obrazów z filmu? Bo ja nie bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiem. Nawet wolę widzieć najpierw film, bo gdy wybieram na początek książkę, to przeważnie mam pewność, iż film nie przypadnie mi do gustu. A tak, to i film mi się spodoba i książka... albo i nie... ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Umil sobie wakacyjny czas na 5 sposobów.

Pomyślałam sobie, że może stworzę post, w którym przedstawię kilka moich sposobów na umilenie sobie czasu wakacyjnego. Nie będzie w tym wpisie niż odkrywczego. Większość sposób na pewno znacie. Aczkolwiek myślę, że będzie to miła odskocznia od moich opinii na temat książek. :)

1. Przy pikniku!
Przeważnie pikniki robię na kocu, jednak odkąd odkrywam pieniek wokół kamieni, to tak sobie przesiaduję z znajomymi. Pieniek służy za stolik, na stoliku zaś dajemy wszystko, co ze sobą przynieśliśmy: jakieś napoje, kanapki (np. z pasztetem Profi, który był ostatnio na promocji :D), czy inne smakołyki (czyt. słodycze).

Moje miejsce jest ciche i spokojne, więc czasem nawet sama się tam wybieram, by się wyciszyć, pomyśleć, zapomnieć o czasie i obowiązkach.

Taka chwila wytchnienia jest potrzebna każdemu z nas, więc ją polecam na sam początek. :)






2. Z książką. :)
Nie mogło zabraknąć książki.

Czy to w domu, czy na dworze, czy w podróży, na wycieczce - zawsze warto mieć ze sobą książkę, by móc przeczytać…

O książce - "Ogarnij swój dzień"

Autor: Karina Sęp
Wydawnictwo: Oficynka
gatunek: poradniki
Ilość stron: 198
rok wydania: 2016



Marzenia, ich spełnianie i życie w sposób, jaki sobie wymyśliłam kiedyś i wciąż wymyślam, modyfikuję i realizuję, dodaje mi skrzydeł i powoduje, że ciągle mi się chce.
Następny poradnik, który wpadł w moje ręce. I o którym mogę napisać kilka słów.

Lubię poradniki. Te dobre, te gorsze i te złe. Z prawie każdego można coś znaleźć dla siebie, a jeśli jakiś poradnik jest zły, to można dodać na jego temat opinię w cyklu "tego nie kupujcie! To jest złe".

"Ogarnij swój dzień" jest poradnikiem, który ma za zadanie pomóc w zaplanowaniu dni. W książce znajdziemy pewną rzecz, tekturkę, która może służyć za zakładkę. Tekturka ta zwana jest mapą planów - mapą działań. Na jednej jest stronie jest 9 kwadracików, w których są poszczególne grupy np. na środku jest "Moi bliscy, mój dom, mój dzień, moje życie" albo u góry po lewej stronie: "porządek, przestrzeń, przeźroczystoś…

O książce -"Żniwiarz. Początek obłudy"

Autor: Beata Goździewska
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
gatunek: literatura piękna
Ilość stron: 172
rok wydania: 2015



Odkąd Ryan pamiętał, zawsze inaczej patrzył na świat. Nie tylko potrafił poczuć, zobaczyć, dotknąć, usłyszeć lub zasmakować wszystkiego wokół. Potrafił spostrzec znacznie więcej. Potrafił zobaczyć duszę.
Następna krótka książka, którą miałam przyjemność poznać. Głównym bohaterem jest Ryan, którego rodzina należy do grona Łowców. Wiecie - osób, które uganiają się za demonami. Ryan posiada dodatkowe moce, na które różni ludzie różnie patrzą.

Historie o żniwiarzach są mi znane różnych źródeł. Żniwiarz kojarzy mi się osobą zakrytą w kaptur, mającą kosę, czyli z Śmiercią. Pamiętam nawet taki serial "Trup jak ja", w którym główna bohaterka umiera i staje się właśnie takim żniwiarzem, który swoim dotykiem zabija.
Chociaż był też inny serial pt "Żniwiarz". Tam główny bohater staje się takim jakby Łowcą Głów, czyli łapie dusze, które uciekły z piekła. Oba seri…