Przejdź do głównej zawartości

O książce - "Klątwa Prometeusza"

Źródło
The Prometheus deception

Autor: Robert Ludlum
Wydawnictwo:  Albatros
gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Ilość stron: 519
rok wydania: 2009














Nie stać nas na luksus dobierania sobie wrogów.


Klątwa Prometeusza

Potrzebujesz:
--> spisów, które są tak zagmatwane, że się szybko w nich pogubisz,
--> bohatera - szpiega, który musi rozwiązać zagadkę,
--> pięknej pani u boku... a najlepiej pań sztuk dwie,
--> walki, walki i jeszcze raz walki,
--> płatnych zabójców
--> wielu miejsc, które trzeba odwiedzić,
--> przeszłości, którą można manipulować.

Dostajesz:
Fabułę, od której ciężko jest się oderwać, dzięki językowi powieści, który jest niezwykle barwny, a przy tym prosty oraz akcji, która przy każdej stronie nabiera tempa.
Bohatera głównego o imieniu Nick, który był już szpiegiem na emeryturze. Ale znów musi zabawić się szpiega, by odkryć kto kłamie, a kto nie.
Historię tak zagmatwaną, że aż niewiarygodną.
Szpiegowski klimat.
Nawiązania do Prometeusza, który dał ogień... czyli iskrę do światła, do rozwoju człowieka.
I klątwę, która klątwą nie jest.

Co więc sądzę o książce?
Czyta się ją niezwykle szybko. Na początku już łatwo wciągamy się akcję. Ale po kilkunastu stronach miałam dość spisów, bohaterów, którym można ufać, bohaterów, którym ufać nie można. Po pewnym czasie czytania miałam wręcz wrażenie, że wszyscy poza bohaterem są źli. Aż się dziwię, że bohater nie popadł w paranoję przy tym zadaniu.
Zastanawiam się, czy oceniać głównego bohatera. Nick jest postacią... zbudowaną tak jak praktycznie każdy bohater w filmach szpiegowskich czy kryminalnych. On jest wręcz niezniszczalny, co momentami irytowało.
Zastanawiający jest też fakt wplątania Nicka w całą intrygę. Nie chcę spojlerować, więc postaram się napisać to w sposób, który nie ujawni fabuły... chociaż lepiej jak nic nie napiszę, może tylko tyle, że to wszystko nie miało sensu. Takie jest moje zdanie.
Jednak muszę przyznać, iż książkę czytało się rewelacyjnie. Wciągnęłam się nawet bardziej niż przy filmach, które też są budowane w tym samym stylu.

Książka jest dobra, by zapomnieć o rzeczywistym świecie, by znaleźć się w świecie opanowanym przez szpiegów. Plusem też są ciągłe podróże bohatera. Jakoś podobało mi się, że bohater ciągle gdzieś gonił, ciągle czegoś szukał.

Ogromnie podobał mi się fakt, że bohater miał przeszłość. Nie był tylko szpiegiem, nie był super gościem. Miał też chwile zwątpienia, smutku, miał za sobą normalne, życiowe przeżycia, która też były ważne.

W powieści pojawiają się też dwie bohaterki. Jednak to analityczka, druga jest szpiegiem. Obie są ciekawymi, mądrymi postaciami, które potrafią wiele. I choć konikiem jednej jest odszyfrowanie danych, a drugiej walka, to obie w trudnych sytuacjach dają radę.

Sam Dyrektoriat jest zbyt tajemniczy, by mógł istnieć naprawdę. Zwierzchnik Nicka jest postacią interesującą. Naprawdę ciekawią. Może niezbyt skomplikowaną, aczkolwiek budził moje zainteresowanie. Jeśli zaś chodzi o Dyrektoriat, to właśnie taka organizacja byłaby wielką gratką dla fanów teorii spiskowych.

Książka jest przyjemna. Fabuła wciągająca. Bohaterowie... no cóż, szpiedzy jak szpiedzy. Powieść jest na tyle ciekawa, że mogę ją polecić każdemu fanowi sensacji. Na pewno się nie zanudzi, raczej polubi tą opowieść.

Moja ocena: 7/10





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Umil sobie wakacyjny czas na 5 sposobów.

Pomyślałam sobie, że może stworzę post, w którym przedstawię kilka moich sposobów na umilenie sobie czasu wakacyjnego. Nie będzie w tym wpisie niż odkrywczego. Większość sposób na pewno znacie. Aczkolwiek myślę, że będzie to miła odskocznia od moich opinii na temat książek. :)

1. Przy pikniku!
Przeważnie pikniki robię na kocu, jednak odkąd odkrywam pieniek wokół kamieni, to tak sobie przesiaduję z znajomymi. Pieniek służy za stolik, na stoliku zaś dajemy wszystko, co ze sobą przynieśliśmy: jakieś napoje, kanapki (np. z pasztetem Profi, który był ostatnio na promocji :D), czy inne smakołyki (czyt. słodycze).

Moje miejsce jest ciche i spokojne, więc czasem nawet sama się tam wybieram, by się wyciszyć, pomyśleć, zapomnieć o czasie i obowiązkach.

Taka chwila wytchnienia jest potrzebna każdemu z nas, więc ją polecam na sam początek. :)






2. Z książką. :)
Nie mogło zabraknąć książki.

Czy to w domu, czy na dworze, czy w podróży, na wycieczce - zawsze warto mieć ze sobą książkę, by móc przeczytać…

O książce - "Ogarnij swój dzień"

Autor: Karina Sęp
Wydawnictwo: Oficynka
gatunek: poradniki
Ilość stron: 198
rok wydania: 2016



Marzenia, ich spełnianie i życie w sposób, jaki sobie wymyśliłam kiedyś i wciąż wymyślam, modyfikuję i realizuję, dodaje mi skrzydeł i powoduje, że ciągle mi się chce.
Następny poradnik, który wpadł w moje ręce. I o którym mogę napisać kilka słów.

Lubię poradniki. Te dobre, te gorsze i te złe. Z prawie każdego można coś znaleźć dla siebie, a jeśli jakiś poradnik jest zły, to można dodać na jego temat opinię w cyklu "tego nie kupujcie! To jest złe".

"Ogarnij swój dzień" jest poradnikiem, który ma za zadanie pomóc w zaplanowaniu dni. W książce znajdziemy pewną rzecz, tekturkę, która może służyć za zakładkę. Tekturka ta zwana jest mapą planów - mapą działań. Na jednej jest stronie jest 9 kwadracików, w których są poszczególne grupy np. na środku jest "Moi bliscy, mój dom, mój dzień, moje życie" albo u góry po lewej stronie: "porządek, przestrzeń, przeźroczystoś…

O książce -"Żniwiarz. Początek obłudy"

Autor: Beata Goździewska
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
gatunek: literatura piękna
Ilość stron: 172
rok wydania: 2015



Odkąd Ryan pamiętał, zawsze inaczej patrzył na świat. Nie tylko potrafił poczuć, zobaczyć, dotknąć, usłyszeć lub zasmakować wszystkiego wokół. Potrafił spostrzec znacznie więcej. Potrafił zobaczyć duszę.
Następna krótka książka, którą miałam przyjemność poznać. Głównym bohaterem jest Ryan, którego rodzina należy do grona Łowców. Wiecie - osób, które uganiają się za demonami. Ryan posiada dodatkowe moce, na które różni ludzie różnie patrzą.

Historie o żniwiarzach są mi znane różnych źródeł. Żniwiarz kojarzy mi się osobą zakrytą w kaptur, mającą kosę, czyli z Śmiercią. Pamiętam nawet taki serial "Trup jak ja", w którym główna bohaterka umiera i staje się właśnie takim żniwiarzem, który swoim dotykiem zabija.
Chociaż był też inny serial pt "Żniwiarz". Tam główny bohater staje się takim jakby Łowcą Głów, czyli łapie dusze, które uciekły z piekła. Oba seri…