Przejdź do głównej zawartości

O książce - "Łukaszenko. Dyktator w kołchozie Białoruś."

Autor: Michał Kacewicz
Wydawnictwo:  Axel Springer Polska
gatunek: Literatura faktu
Ilość stron: 150
rok wydania: 2007
















Wszyscy się go czepiają, a on taki porządny, taki dobry.



O Łukaszence słyszał każdy. Jednak chyba nie każdy zna jego historię. Historię jego życia. Jeśli ktoś jest jej ciekaw, może przeczytać książkę "Łukaszenko. Dyktator w Kołchozie Białoruś."

Lektura ta jest króciutka. Czyta się ją szybko. Napisana jest językiem prostym. Nie jest też suchą biografią dyktatora Białorusi. Niezwykle plastyczny sposób opowiada o człowieku, który miał wielkie marzenia, plany. Mówi o tym jak też człowiek doszedł do władzy. 

Sasza Łukaszenko, który wychował się w biednej wsi, nie miał praktycznie niczego, doszedł do władzy. Powoli, po schodkach. Potrafił mówić tak, by go słuchali, potrafił manipulować, potrafił stworzyć dyktaturę.

Książka nie jest tylko opowieścią o Łukaszence. Przedstawia również obraz Białorusi. Niezwykle smutny obraz państwa, w którym jakby czas się zatrzymał. A może nawet i cofnął.

Książka jest krótka. Być może za krótka. Dowiadujemy się z niej gdzie się Łukaszenko uczył, gdzie zaczął pracować, jak dochodził do władzy. Jednak jakby coś w niej brakowało. Nie było opisów rodziców Łukaszenki, opisu jego żony. Ciekawi mnie obraz jego rodziny. Brakowało mi również opisów Łukaszenki jako człowieka. Owszem, dowiedziałam się, że bywał wybuchowy, gwałtowny. Jednak coś musiał mieć w sobie. Mogłaby też być więcej opisów na temat jego przeciwników, ale i osób, którzy mu pomogli.

Cóż, uważam, iż choć książka jest dobra i ma duży potencjał, to jednak mogła być bardziej rozbudowana. Wówczas byłaby ciekawsza. Trochę jakby autor potraktował temat po macoszemu, jakby go jakiś terminy goniły, jakby nie miał czasu. 

Ciekawym rozdziałem był ten o terenach skażonych po katastrofie w Czarnobylu. Nie pomyślałabym sobie, iż można chcieć sprowadzić ludzi na teren, który nadal promieniuje. Teren, który wciąż jest szkodliwy. A Łukaszenko jakby żył w swoim świecie i nie patrzył na bezpieczeństwo ludzi.

Wiele w książce jest ciekawym rozdziałów. Rozdziałów o upadającym kraju, w którym jeden człowiek zrujnował wszystko. Tylko, czy rzeczywiście jeden człowiek? Wszak gdyby nie inni mu podobni? Gdyby...

Bardzo ciekawe są historie ludzi, którzy doszli do władzy. Ciekawe są historie dyktatorów. Ludzie zastanawiają się wtedy jak taka osoba doszła do władzy. Dlaczego doszła do władzy? 

Jak widać na przykładzie Łukaszenki - czasem człowiek potrafi się maskować, wydawać się kimś innym niż jest w rzeczywistości. Czasem władza zmienia człowieka. 

Szkoda, że nie było dużo o dzieciństwie Łukaszenki. Wydaje mi się, że mogły być tam historie ciekawe. Szkoda, że nie było więcej o jego przyjaciołach. Jeśli Łukaszenko potrafił zdobywać uczucia pań, to ten temat też można było rozwinąć. I o jego osiągnięciach: pozytywnych i negatywnych.

Jednak fakt faktem: książkę się dobrze czytało. Potrafiła zainteresować, wzbudzić ciekawość. Przez nią zainteresowałam się tym tematem. Zaczęłam czytać o tym człowieku to, co znalazłam w sieci.

Książeczkę tą polecam. Można się z niej co nieco dowiedzieć na temat Białorusi i jej dyktatora. Później zaś poszukać więcej informacji na własną rękę. 

Moja ocena: 6/10

Michał Kacewicz -  reporter, komentator, publicysta. Autor powyższej książki. Dziennikarz "Newsweeka" od 2001 roku. Urodził się w 1976 roku w Łodzi, mieszka zaś w Warszawie. 


Komentarze

  1. Chociaż nie interesuję się polityką - sama bym chętnie przeczytała tą książkę. Niestety, zazwyczaj dzieciństwo ma największy wpływ na to jakimi jesteśmy dorosłymi, jeśli nie weźmiemy w swoje ręce życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać tą książkę.
      No właśnie to też widać w przypadku seryjnych morderców. Nie wszystkich oczywiście, ale są przypadki, iż za młodu nie miał łatwo, co później zaowocowało niezbyt fajnym zachowaniem.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Umil sobie wakacyjny czas na 5 sposobów.

Pomyślałam sobie, że może stworzę post, w którym przedstawię kilka moich sposobów na umilenie sobie czasu wakacyjnego. Nie będzie w tym wpisie niż odkrywczego. Większość sposób na pewno znacie. Aczkolwiek myślę, że będzie to miła odskocznia od moich opinii na temat książek. :)

1. Przy pikniku!
Przeważnie pikniki robię na kocu, jednak odkąd odkrywam pieniek wokół kamieni, to tak sobie przesiaduję z znajomymi. Pieniek służy za stolik, na stoliku zaś dajemy wszystko, co ze sobą przynieśliśmy: jakieś napoje, kanapki (np. z pasztetem Profi, który był ostatnio na promocji :D), czy inne smakołyki (czyt. słodycze).

Moje miejsce jest ciche i spokojne, więc czasem nawet sama się tam wybieram, by się wyciszyć, pomyśleć, zapomnieć o czasie i obowiązkach.

Taka chwila wytchnienia jest potrzebna każdemu z nas, więc ją polecam na sam początek. :)






2. Z książką. :)
Nie mogło zabraknąć książki.

Czy to w domu, czy na dworze, czy w podróży, na wycieczce - zawsze warto mieć ze sobą książkę, by móc przeczytać…

O książce - "Ogarnij swój dzień"

Autor: Karina Sęp
Wydawnictwo: Oficynka
gatunek: poradniki
Ilość stron: 198
rok wydania: 2016



Marzenia, ich spełnianie i życie w sposób, jaki sobie wymyśliłam kiedyś i wciąż wymyślam, modyfikuję i realizuję, dodaje mi skrzydeł i powoduje, że ciągle mi się chce.
Następny poradnik, który wpadł w moje ręce. I o którym mogę napisać kilka słów.

Lubię poradniki. Te dobre, te gorsze i te złe. Z prawie każdego można coś znaleźć dla siebie, a jeśli jakiś poradnik jest zły, to można dodać na jego temat opinię w cyklu "tego nie kupujcie! To jest złe".

"Ogarnij swój dzień" jest poradnikiem, który ma za zadanie pomóc w zaplanowaniu dni. W książce znajdziemy pewną rzecz, tekturkę, która może służyć za zakładkę. Tekturka ta zwana jest mapą planów - mapą działań. Na jednej jest stronie jest 9 kwadracików, w których są poszczególne grupy np. na środku jest "Moi bliscy, mój dom, mój dzień, moje życie" albo u góry po lewej stronie: "porządek, przestrzeń, przeźroczystoś…

O książce - "Zew krwi"

The Call of the Wild

Autor: Jack London
Wydawnictwo: Zielona Sowa
gatunek: Literatura dziecięca
Ilość stron: 91
rok wydania: 2004

Musi zwyciężyć lub być zwyciężonym, a litość jest tylko dowodem słabości. Litość nie istniała w czasach pierwotnych. Uważano ją za strach, a strach prowadził do śmierci. Zabić lub być zabitym, pożreć lub być pożartym- to było prawo.
Myślałam, że będzie to opowieść lekka, podobna do "Był sobie pies" czy "Mój przyjaciel Hachiko". Lecz się pomyliłam. "Zew krwi" choć niewielka, jest ciężka i to nawet nie pod względem czytania (lekko się ją czyta), lecz bardziej pod względem myślenia, bo ta książka wymaga przemyślenia.

Głównym bohaterem jest pies o imieniu Buck. Do pewnego momentu wiezie on szczęśliwe życie w Dolinie Santa Clara. Zaś po traumatycznym porwaniu jego los jest o wiele cięższy.

Jack London zrobił świetne wprowadzenie do faktycznej historii. Opowieść o życiu Bucka przed Alaską jest naprawdę ciekawa i przyjemna. Tą część cz…