Przejdź do głównej zawartości

O książce - "Warcraft: Dzień Smoka"

Źródło
Day of the Dragon

Autor: Richard A. Knaak
Wydawnictwo: ISA
gatunek: fantastyka, fantasy, science fiction
Ilość stron: 399
rok wydania: 2001














Przed każdym atakiem, nawet koszmarami Ysery, mógł znaleźć jakąś obronę, lecz nie przed Alextrazą. Zaatakowała go bowiem bólem, własnym bólem. Było to cierpienie, jednak nie takie, jakie on znał, tylko cierpienie kochającej matki, której odbierano dzieci i zmieniano je w coś strasznego.


Nigdy nie grałam w Warcraft. Ba, nigdy nawet nie interesowałam się tą grą. Ani też nie widziałam filmu, który w 2016 roku miał swoją premierę. Choć o nim słyszałam. I naprawdę nie wiem, co mnie podkusiło, by zabrać się za czytanie tej książki.

Już raz sięgnęłam po dwa tomy książek na podstawie pewnej gry. Wtedy to wcale nie byłam zadowolona. Nudziłam się, czułam jakby czytała poszczególne etapy gry. Nie czułam magii książki. Wtedy to były to książki z cyklu "Assassin's Creed", dwa pierwsze tomy.

Jednak w przypadku "Warcraft: Dzień Smoka" poczułam miłe zaskoczenie. Przez ani minutę nie poczułam się jakbym czytała rozgrywkę gry. Za to odczuwałam magię z uniwersum Warcraft.

Nie ma tu problemu z jednostkowym bohaterem. Akcja nie skupia się jedynie na młodym magu, Rhonine. Ważni są również bohaterowie, którzy mu towarzyszą, smoki, które są uwięzione, tajemniczy mag, przez którego Rhonin wyruszył na misję i inni. Każdy z nich ma swoje zadanie do wykonania, swoje odczucia z tym związane, swoje plany i marzenia. I każdy z nich jest inni, a jednocześnie są do siebie bardzo podobnie.

Książkę się czyta szybko. Nie ma problemu z wpasowaniem się do fabuły. Wciągnąć się w nią można naprawdę szybko.

Bohaterowie są ciekawie napisani. Co nieco dowiadujemy się o przeszłości Rhoniona, jednak było to zbyt mało faktów, przez których czułam lekki niedosyt. Choć polubiłam bohaterów, to jednak wolałabym się trochę więcej się dowiedzieć o magu, elfickiej dziewczynie, która miała go chronić czy krasnoludzie. Coś więcej niż to, że walczą w wojnie przeciwko Orkom.

O smokach jest trochę więcej informacji. Jednak również chciałabym wiedzieć o nich trochę więcej. Jak na początek, tyle, ile się dowiedziałam, może być. Chociaż, gdyby autor podał trochę więcej informacji o Wielkiej Piątce Smoków, byłabym w pełni uszczęśliwiona.

Fabuła jest niezła. Akcja rozkręca się dość szybko. Bohaterowie od początku napotykają na problemy, cały czas coś się dzieje. Nie sposób przez to się zanudzić przez fabułę, jednak można się troszkę stresować o bohaterów, do których dość szybko się przywiązałam.

Jako fan fantastyki, przy tej pozycji bawiłam się dość dobrze. Dobrze się czułam w tym uniwersum. I chyba na serio chciałabym się na jeszcze trochę tam znaleźć. Spodobał mi się świat, w którym są magowie, elfy, krasnoludy i smoki. Oj, smoki to ja ogromnie polubiłam po przeczytaniu "Dnia Smoka".

Bitwy - te duże i te małe - były opisane w sposób plastyczny. Przy opisach bitw, mogłam sobie wszystko wyobrazić, znaleźć się tam na chwilę. Zresztą wszystkie opisy w książce "Dzień Smoka" są  jej mocną stroną.  Dialogi również. Nie brzmią sztucznie, pasują do aktualnych wydarzeń i uczuć bohaterów.

Jak na książkę, która powstała w wyniku popularności gier, jest to pozycja dość dobra. I szczerze, dzięki niej zainteresowałam się bardziej uniwersum Warcrafta i na pewno przeczytam w niedalekiej przyszłości następne tomy oraz obejrzę film. I być może zagram grę, bo teraz kusi mnie również gra. Ciekawi mnie ogromnie klimat gry. Czy czytając czułam podobny klimat jaki można by poczuć grając gry z tego cyklu? Muszę to więc szybko sprawdzić. :)

Moja ocena: 6/10





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przedłużyć lato....

Zanim przejdę do głównego tematu, na początek się pochwalę. Dostałam się do kampanii Le Petit Marseillais i miałam przyjemność testować żel pod prysznic o zapachu truskawki.

Poza testowaniem i dzieleniem się z opinią, na testerki były przygotowane zadania. Jednym z nich jest opisanie na blogu, w jaki sposób radzę sobie z przemijającym latem. Pomyślałam, że zrobię to razem z krótką opinią o produkcie.

Zacznę jednak od głównego tematu, czy co robię, by przedłużyć lato.


#1 Zimne napoje, ciepłe lody i mój słodki kubek - słoik.
Mój słoik - kubek zdecydowanie kojarzy mi się z latem. Dlatego też jeszcze do tej pory piję w nim, by poczuć letnie, wakacyjne wspomnienia. Zdecydowanie to mój sposób nr jeden na przedłużenie lata.

#2 Książki.
Uwielbiam czytać, co widać zresztą na blogu. Dlatego też w taki sposób również przedłużam sobie lato. Po prostu wybieram lektury, których akcja rozgrywa się w ciepłych porach roku lub na ciepłych kontynentach. Już samo czytanie sprawia, że jest mi cieplej i w w…

O książce - "Przeklęta laleczka"

Autor: Ewa Rajter
Wydawnictwo: Jaguar
gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Ilość stron: 290
rok wydania: 2016




Czasem, wędrując przez cudze życie, można się dowiedzieć czegoś o sobie.


Meksyk - państwo, które chyba każdy kojarzy z seriali, filmów. To tam rozgrywa się akcja książki Ewy Rajter.

Głównymi bohaterami są Polacy, którzy w jakiś niesamowity sposób wplątują się w pełną akcji i intryg przygodę.

Miejsce: hotel Camino Real w Cancun. Tam mieszkają wszyscy bohaterowie. Tam też ginie jedna turystka.

Jest też Mario Rodriguez - z pozoru skomplikowany człowiek, który przez jednych uważany jest za gangstera, przez innych za biznesmena. Bardzo łatwo już na początkowych stronach odkryć, kim on jest tak naprawdę.

Tak naprawdę w powieści poznajemy historie kilku bohaterów.

Agata jest dziennikarką, która ma przeprowadzić wywiad z pewną biznesmenem. Taa,z Mariem. Poza Agatą jest jeszcze jej zespół, który pomaga w wywiadzie, czyli gość od kamery, kierowca, tłumacz. Każdy z nich jest inny. Jedna…

Dodatki do gazet #2

Pierwotnie posty z cyklu "dodatki do gazet" miały być pisane raz na tydzień. Jednak w tym tygodniu muszą pojawić się dwa takie posty, bowiem na pierwszy raz nie dałam rady wszystkiego dopisać. Dlatego dzisiaj jeszcze kilka gazet z dodatkami, podzielonymi jak wczoraj tematycznie.