Przejdź do głównej zawartości

O książce - "Sześć córek"

Autor: Małgorzata Szyszko-Kondej
Wydawnictwo: Świat Książki
gatunek: literatura piękna
Ilość stron: 368
rok wydania: 2014



















Telewizor jest ważny. Kiedy nikogo nie ma, on jest. Od rana do nocy. Blisko, na wyciągnięcie pilota. Stoi w kuchni, kiedy gotuję, jem, piję, rozmyślam. Jak wierny domownik, z którym mogę pogadać i się pokłócić.


Książka opowiada historie sześciu kobiet, których łączą więzy krwi. Większość z nich praktycznie nic o sobie nie wiem. Wiedzą jedynie, że ich ojciec miał inne dzieci poza nimi, ale poza tym każda wychowała się w innym domu. Poza dwiema siostra. 

Książka podzielona jest na sześć historia. Przed każdą historią pojawia się list do danej córki. Rozpoczyna on historię jednej z dziewczyn. I tak praktycznie do końca, do momentu wspólnego spotkania. Więc chyba najlepiej będzie jak ta opinia również będzie podzielona na każdą kobietę.

Grażyna

Najstarsza z córek Wiktora. 60 latka, która powieliła błędy matki. Ale poza tym w czasach młodości była dość aktywna. Później jednak jak to w życiu, żyła dla innych. Poświęcała się, może trochę się bała. 

Ta postać przypadła mi do gustu. Wzbudzała zaufanie, jej historia była ciekawa. Może trochę smutna, ale tak naprawdę bardzo życiowa. O Grażynie czytało się przyjemnie, wręcz się jej kibicowało. I szczerze, jej historia ma nawet jakieś zakończenie. Zakończenie, które może mieć ciąg dalszy, ale nie musi. 

Alicja.

Szalona dziewczyna. To jedno przychodzi mi do głowy, gdy o niej myślę. Szalona, ale też trochę głupiutka (choć może bardziej bezmyślna), bowiem już na początku zauważamy jak bardzo nieracjonalnie się zachowuje. Później dowiadujemy się o niej więcej, i wcale nie zmienia to obrazu jej postaci, który wytworzył się na początku. 

Elżbieta.

Siostra, która wychowywała się z Alicją. Wyjechała ona do Australii. Elżbieta jest racjonalna. Bardzo racjonalna. A jej historia... mniej więcej przewidywalna. Po prostu jest to historia o życiu emigrantki. Nic więcej. Tylko szkoda, że się zakończyła w momencie, w którym jeszcze by można było coś podciągnąć. Niby zakończenie jest, ale oczekiwałabym coś więcej, jeszcze jakiegoś akapitu, kilku zdań...

Martyna

Historia pracoholika. Tak można jednym zdaniem określić. A równocześnie osoby, która czegoś poszukuje, pragnie. Czy to dostanie? 
Jej historia nie była zła. Bardziej o poszukiwaniu miłości, akceptacji niż o bohaterstwie. Przyjemna opowieść, którą cieszę się, że mogłam przeczytać.

Agnieszka.

U niej moim zdaniem zrobiło się bardzo nierealnie. Być może jest to możliwe, jednak czułam, że to wszystko jest naciągane. Chyba, że...

U Agnieszki brakuje mi zakończenia. Bowiem to jak się zakończył fragment jej historii nie jest zadowalający. Brakuje wyjaśnień wielu kwestii. Wyjaśnień, które sprawiłyby, iż historia nabrała by sensu. Szkoda, bo ta historia mogłaby być najmocniejszą stroną książki, a jest najsłabszą. 

Milena.

Najmłodsza z sióstr, 19-latka, która pragnie uciec z domu, rozpocząć nowe życie, spełniać swoje marzenia. Taka hmm... marzycielka, która sama jeszcze nie wie, czego chce. 

Przyjemnie się czytało jej opowieść. Jej sposób patrzenia na świat był trochę magiczny. Milena jest lekko zagubiona w świecie, ale zakończenie jest historii jest takim dość mocnym promykiem słońca... nadziei.

Listy.

Każdy list był do siebie podobny, każdy zawierał jedno zadanie do wykonania. Listy stwarzały już pewny obraz bohaterek. Dawały je poznać tak jak widział je ojciec. Ojciec, którego w ich życiu im brakowało. 

Zakończenie powieści.

Szczerze nie podobało mi się. Niby coś tam było, ale tak naprawdę po tytule i okładkowym opisie oczekiwałam więcej. Nie wiem, czekałam na jakieś budowanie relacji, albo w ogóle na jakieś reakcje, które powinny być, gdy się spotkały. Jakby nie patrzeć, każda z nich była inna. I każda inaczej powinna odbierać ich pierwsze spotkanie. 

Zakończenie mnie nie zadowala. W ogóle, po lekturze, czułam się jakbym przeczytała sześć różnych opowiadań, z których praktycznie nic nie wynikło. Szkoda. 


Moja ocena: 5/10


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Umil sobie wakacyjny czas na 5 sposobów.

Pomyślałam sobie, że może stworzę post, w którym przedstawię kilka moich sposobów na umilenie sobie czasu wakacyjnego. Nie będzie w tym wpisie niż odkrywczego. Większość sposób na pewno znacie. Aczkolwiek myślę, że będzie to miła odskocznia od moich opinii na temat książek. :)

1. Przy pikniku!
Przeważnie pikniki robię na kocu, jednak odkąd odkrywam pieniek wokół kamieni, to tak sobie przesiaduję z znajomymi. Pieniek służy za stolik, na stoliku zaś dajemy wszystko, co ze sobą przynieśliśmy: jakieś napoje, kanapki (np. z pasztetem Profi, który był ostatnio na promocji :D), czy inne smakołyki (czyt. słodycze).

Moje miejsce jest ciche i spokojne, więc czasem nawet sama się tam wybieram, by się wyciszyć, pomyśleć, zapomnieć o czasie i obowiązkach.

Taka chwila wytchnienia jest potrzebna każdemu z nas, więc ją polecam na sam początek. :)






2. Z książką. :)
Nie mogło zabraknąć książki.

Czy to w domu, czy na dworze, czy w podróży, na wycieczce - zawsze warto mieć ze sobą książkę, by móc przeczytać…

O książce - "Ogarnij swój dzień"

Autor: Karina Sęp
Wydawnictwo: Oficynka
gatunek: poradniki
Ilość stron: 198
rok wydania: 2016



Marzenia, ich spełnianie i życie w sposób, jaki sobie wymyśliłam kiedyś i wciąż wymyślam, modyfikuję i realizuję, dodaje mi skrzydeł i powoduje, że ciągle mi się chce.
Następny poradnik, który wpadł w moje ręce. I o którym mogę napisać kilka słów.

Lubię poradniki. Te dobre, te gorsze i te złe. Z prawie każdego można coś znaleźć dla siebie, a jeśli jakiś poradnik jest zły, to można dodać na jego temat opinię w cyklu "tego nie kupujcie! To jest złe".

"Ogarnij swój dzień" jest poradnikiem, który ma za zadanie pomóc w zaplanowaniu dni. W książce znajdziemy pewną rzecz, tekturkę, która może służyć za zakładkę. Tekturka ta zwana jest mapą planów - mapą działań. Na jednej jest stronie jest 9 kwadracików, w których są poszczególne grupy np. na środku jest "Moi bliscy, mój dom, mój dzień, moje życie" albo u góry po lewej stronie: "porządek, przestrzeń, przeźroczystoś…

O książce -"Żniwiarz. Początek obłudy"

Autor: Beata Goździewska
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
gatunek: literatura piękna
Ilość stron: 172
rok wydania: 2015



Odkąd Ryan pamiętał, zawsze inaczej patrzył na świat. Nie tylko potrafił poczuć, zobaczyć, dotknąć, usłyszeć lub zasmakować wszystkiego wokół. Potrafił spostrzec znacznie więcej. Potrafił zobaczyć duszę.
Następna krótka książka, którą miałam przyjemność poznać. Głównym bohaterem jest Ryan, którego rodzina należy do grona Łowców. Wiecie - osób, które uganiają się za demonami. Ryan posiada dodatkowe moce, na które różni ludzie różnie patrzą.

Historie o żniwiarzach są mi znane różnych źródeł. Żniwiarz kojarzy mi się osobą zakrytą w kaptur, mającą kosę, czyli z Śmiercią. Pamiętam nawet taki serial "Trup jak ja", w którym główna bohaterka umiera i staje się właśnie takim żniwiarzem, który swoim dotykiem zabija.
Chociaż był też inny serial pt "Żniwiarz". Tam główny bohater staje się takim jakby Łowcą Głów, czyli łapie dusze, które uciekły z piekła. Oba seri…