Przejdź do głównej zawartości

O książce - "Zaginiony symbol"

Źródło
The Lost Symbol

Autor: Dan Brown
Wydawnictwo: Sonia Draga
Cykl: Robert Langdon
gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Ilość stron: 624
rok wydania: 2011














Wszyscy boimy się tego, czego nie rozumiemy.

Chyba najgorsza powieść Dana Browna. Chociaż... to przy tej powieści byłam wręcz zła na autora przez niektóre poczynania głównego bohatera i wydarzenia, które autor mu wymyślił.

Tym razem zamiast tajemnicami kościoła katolickiego, Brown przyjrzał się tajemniczej organizacji zwanej Masonami, o których krąży wiele, naprawdę wiele teorii spiskowych. Dlatego też myślałam, że ta książka będzie musiała być genialna. Mnóstwo teorii spiskowych, z których Brown mógł wybierać, co mu się spodoba, Robert Langdon, który jest... w sumie to jest taki sam od pierwszej powieści, w której się pojawił. Co się już robi trochę nudne. Nie wiem, możliwe, że jednak ważne jest dla mnie, by bohater też jakoś się zmieniał na przestrzeni lat, by zrozumiał pewne rzeczy, a nie był ciągle taki sam. Niby fajny, ale już nudny.

Jednak wróćmy do książki. CIA, które pilnuje Langdona na każdym kroku - niby powinno być ciekawiej, jednak tak nie jest. I problemy, które Roberta dosięgają. W pewnym momencie, gdzieś w połowie (może trochę dalej) robi się naprawdę gorąco. Można było poczuć wręcz strach o głównego bohatera, a raczej o to, co będzie dalej w książce. Jednak później on w magiczny sposób jest cały i zdrowy, i znów może szukać tajemnicy, której ujawnienie może przynieść zgubę światu (trochę przesadzam, jednak to nie jest ten Brown, którego świetny styl można znaleźć w poprzednich książkach).

Nie powiem. Książkę się nawet dobrze czytało, choć szczerze w pewnym momencie miałam ochotę ją odstawić na półkę i nie przeczytać jej do końca, bo się lekko zdenerwowałam. Ale doczytałam (głupio pozostawiać książki niedoczytane). I zakończenie mnie nie powaliło.

Jeśli się przeczytało wszystkie poprzednie książki Dana Browna, to widać, iż autor obrał jeden styl na książki, którego się trzyma. Sposób pisania, zagadki, teorie spiskowe, pojawiające się damy, ci źli - wszystko jest podobne, do tego, co już było. Pojawia się kilka nowych, zaskakujących momentów, jednak nie sprawiły one zmiany zdania o książce. Szkoda, bo naprawdę lubię tego autora, mam do niego sentyment. I chyba tylko z sentymentu dam mu 6 oczek na 10.



Ale może o plusach, bo one też się pojawiają. Spodobał mi się artysta, którego dzieła Brown wybrał do podążania za tajemnicą. Wybrał Albrechta Durera - artystkę, którego w ogóle nie znałam, a okazuje się, że miał tajemnicze życie, więc idealnie spasował się do książki. Artysta ten stworzył kwadrat magiczny - fajna rzecz, podobna do sudoku. Przy okazji, po lekturze "Zaginionego symbolu" przeczytałam sobie biografię Albrechta Durera i uważam, iż warto poznać jego dzieła oraz historie jego życia.

W powieści pojawił się również eksperyment z ważeniem duszy, który bardzo mi się  spodobał. Chociaż gdzieś już o nim czytałam... ale to akurat też na plus.

W ogóle ta powieść jest taka bardziej filozoficzna, poruszająca tematy życia i śmierci. Lubię, gdy książka nie jest tylko rozrywką na nudne wieczory, ale sprawia, iż zastanawiamy się nad trudnymi, filozoficznymi tematami.

Muszę przyznać, iż styl Dana Browna już mi się troszkę przejadł. Jednak wiem, iż wciąż będę czytać jego książki. Teraz zresztą czekam na 2017 rok - wtedy to będzie premiera najnowszej jego powieści. Już się troszkę nie mogę doczekać (choć nie wiem, czy od razu książkę kupię, czy może po jakimś czasie, gdy znajdę jakąś fajną promocję na ją).

Niemniej jednak, jeśli ktoś lubi Browna, jego niezmienny styl, to książkę przeczytać może. Na pewno świetnie będzie się przy niej bawił. Chyba, że też już go troszkę zanudził ten sam schemat, który się pojawia w każdej jego powieści.



Moja ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przedłużyć lato....

Zanim przejdę do głównego tematu, na początek się pochwalę. Dostałam się do kampanii Le Petit Marseillais i miałam przyjemność testować żel pod prysznic o zapachu truskawki.

Poza testowaniem i dzieleniem się z opinią, na testerki były przygotowane zadania. Jednym z nich jest opisanie na blogu, w jaki sposób radzę sobie z przemijającym latem. Pomyślałam, że zrobię to razem z krótką opinią o produkcie.

Zacznę jednak od głównego tematu, czy co robię, by przedłużyć lato.


#1 Zimne napoje, ciepłe lody i mój słodki kubek - słoik.
Mój słoik - kubek zdecydowanie kojarzy mi się z latem. Dlatego też jeszcze do tej pory piję w nim, by poczuć letnie, wakacyjne wspomnienia. Zdecydowanie to mój sposób nr jeden na przedłużenie lata.

#2 Książki.
Uwielbiam czytać, co widać zresztą na blogu. Dlatego też w taki sposób również przedłużam sobie lato. Po prostu wybieram lektury, których akcja rozgrywa się w ciepłych porach roku lub na ciepłych kontynentach. Już samo czytanie sprawia, że jest mi cieplej i w w…

O książce - "Przeklęta laleczka"

Autor: Ewa Rajter
Wydawnictwo: Jaguar
gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Ilość stron: 290
rok wydania: 2016




Czasem, wędrując przez cudze życie, można się dowiedzieć czegoś o sobie.


Meksyk - państwo, które chyba każdy kojarzy z seriali, filmów. To tam rozgrywa się akcja książki Ewy Rajter.

Głównymi bohaterami są Polacy, którzy w jakiś niesamowity sposób wplątują się w pełną akcji i intryg przygodę.

Miejsce: hotel Camino Real w Cancun. Tam mieszkają wszyscy bohaterowie. Tam też ginie jedna turystka.

Jest też Mario Rodriguez - z pozoru skomplikowany człowiek, który przez jednych uważany jest za gangstera, przez innych za biznesmena. Bardzo łatwo już na początkowych stronach odkryć, kim on jest tak naprawdę.

Tak naprawdę w powieści poznajemy historie kilku bohaterów.

Agata jest dziennikarką, która ma przeprowadzić wywiad z pewną biznesmenem. Taa,z Mariem. Poza Agatą jest jeszcze jej zespół, który pomaga w wywiadzie, czyli gość od kamery, kierowca, tłumacz. Każdy z nich jest inny. Jedna…

Dodatki do gazet #2

Pierwotnie posty z cyklu "dodatki do gazet" miały być pisane raz na tydzień. Jednak w tym tygodniu muszą pojawić się dwa takie posty, bowiem na pierwszy raz nie dałam rady wszystkiego dopisać. Dlatego dzisiaj jeszcze kilka gazet z dodatkami, podzielonymi jak wczoraj tematycznie.